|
KSIĘGA GOŚCI ... naga prawda ...? ___ al arancia do ostatniego oddechu dragon tears fragile hangingarden keridwen która pisze tęsknotę niepewność pierwsza żona polifoniczna szkaradka tj tordis under the snow zapach kobiety S.O.S. Polskie Sztuczne Serce Polska Strona Głodu Dług VOICES IN MY HEAD Air Arena Audioslave Björk Bright Ophidia Coma Cynic Dream Theater Faith No More Gotan Project Hey Katatonia Kult Lacuna Coil Marillion Mostly Autumn Muse Opeth Pain Of Salvation Pendragon Pidżama Porno Portishead Raz Dwa Trzy Raison d'Être Riverside Samael Tiamat The Gathering The Mars Volta Therion Tori Amos Tricky 2007: 01.02 2006: 01.02.03.04.05.06 07.08.09.10.11.12 2005: 01.02.03.04.05.06 07.08.09.10.11.12 2004: 01.02.03.04.05.06 07.08.09.10.11.12 2003: 01.02.03.04.05.06 07.08.09.10.11.12
|
2009-09-16 21:06:40 | skomentuj (0)
#302. Shape of my heart. Jestem uzależniona. Od Twoich oczu, Twojego dotyku, zapachu skóry, ciepła ust, bliskości, barwy głosu, wyrazu w spojrzeniu, kiedy mówisz o przyszłości, od tego pozornie irytującego uśmieszku, który wypełza na Twoją twarz, kiedy tłumaczysz się z czegoś jak dziecko, które właśnie coś nabroiło; jestem uzależniona od bycia z Tobą i życia z Tobą i Twojej obecności, i nigdy jeszcze ta świadomość nie dotknęła mnie tak mocno i tak boleśnie jak teraz, kiedy to mija zaledwie szósty dzień bez Ciebie, a tylko cztery dni dzielą nas od padnięcia sobie w ramiona. Pamiętam, rozstawialiśmy się przecież, na krócej, na dłużej, wyjeżdżałeś, a ja przemieniałam się znów w Penelopę, i powtarzałeś i tym razem, że to przecież tylko krótka chwila, że zaraz zobaczymy się znów, że minie szybko i niepostrzeżenie i zanim się obejrzę, znów będziesz obok. Gówno prawda. Boli mnie Twoja nieobecność. Boli jak cholera i łapię się na skrajnie głupich myślach, na popadaniu w paranoję. Jestem zdezelowana psychicznie i nie stać mnie już na swobodne zniesienie kilku dni rozstania. Boże, bo chyba jakiś gdzieś jesteś, jak to jest możliwe, że była kiedyś taka chwila, w której zwątpiłam w prawdziwość moich uczuć? Jestem zdezelowana psychicznie i nie mam ochoty na rozstania, czekanie, tęsknienie, cierpienie. Mam dwadzieścia siedem lat i dość już za sobą rozterek, miłostek, szaleństw, emocjonalnego roztargnienia. Chcę być żoną i matką, chcę być Twoją żoną i matką Twoich dzieci, chcę wieść spokojne życie w domowym zaciszu, nucić pod nosem przygotowując pyszności w kuchni, denerwując się, że znów nie pozmywałeś, chcę uspokajać myśli rozwieszając pranie, uśmiechać się do Ciebie nalewając Ci wieczorem talerz gorącej zupy ogórkowej, czuć na sobie Twoje spojrzenie, kiedy zajęta zbieraniem z podłogi rozrzuconych przez dzieci zabawek pomyślę jeszcze o kubku herbaty z cytryną przed snem, a potem bezpiecznie zniknę w Twoich ramionach, w nagrzanej pościeli, w zapachu uczuć. Tak boli mnie Twoja nieobecność i boli mnie ten lęk o Ciebie, o to, że coś nam stanie na drodze, zagrozi, zniszczy, że los, że los będzie dla nas okrutny i niesprawiedliwy i że to wszystko skończy się przedwcześnie... Ostatnie wydarzenia i tragedie wśród naszych przyjaciół zwielokrotniły we mnie ten lęk i stąd te głupie myśli, stąd czarne scenariusze, ale przecież wiesz, że wystarczyłoby jedno Twoje muśnięcie dłoni po policzku, jedno spojrzenie, jeden pocałunek i jedno kojące słowo, żebym zapomniała choć na chwilę o złych myślach i pozwoliła Ci ukoić mój strach. Teraz jesteś daleko i stąd wieczorne łzy na policzkach. Nie umiem już po prostu być bez Ciebie nawet jednego dnia. A zostały jeszcze cztery. Twój wyjazd uświadomił mi właśnie, że gdyby kiedyś w emocjach przyszło mi do głowy odejść od Ciebie... wróciłabym zaraz. Na kolanach. "Linia karku mężczyzny może zmienić twoje życie. Sposób, w jaki grzebie w kieszeniach, szukając drobnych, może sprawić, ze zaskrzeczy ci serce, a dłonie zziębną. To, jak dotyka twojego łokcia albo nie zapiętego guzika na mankiecie swojej koszuli, jest demonem, którego wypuścił, nawet o tym nie wiedząc, i który natychmiast cię opętuje." [J. Caroll] 2009-08-18 18:43:02 | skomentuj (1) #301. Delikatny zapach jesieni, wyczuwalny już w powietrzu wzbudza we mnie, chcąc nie chcąc, nostalgię. Te wszystkie sprawy, które jakby sprzysięgły się przeciwko nam, nie poprawiają mi nastroju i nie mam wcale ochoty odmawiać sobie czekoladki czy paczki chipsów na mierną mimo wszystko poprawę humoru. Gdyby można było się gdzieś zaszyć, przeczekać pewien czas, wzięłabym tylko Ciebie za rękę i ukryła nas tam, a potem pełni nowej siły moglibyśmy stawić czoła temu, na co z taką nadzieją czekamy. W głowie koloryzuję sobie rzeczy, które na pewno nie będą wcale tak wyglądały, ale tak cudownie jest wyobrażać sobie, że jednak tak będzie. Wiem, wiem, że rzeczywistość okaże się trochę bardziej szara i nie wszystko będzie tak, jak bym sobie wymarzyła, ale już nie cofnę się pomimo takiej świadomości. Niech sobie będzie mniej kolorowo, niech sobie będzie trudniej i pod górkę, skoro ta górka jest celem naszej podróży. Czekam. Zaciskam zęby. Zatykam uszy i zamykam usta. Żeby nie powiedzieć o słowo za dużo. A później będę miała święty spokój i cholerną satysfakcję. Cała reszta jakoś się ułoży. 2009-06-19 19:12:18 | skomentuj (1) #300. Postanawianie. Odkładanie. Zasmucenie. I zamyślenie. np - Sia "Breathe Me" |